Wszystko fajnie, koleś walczy i niech walczy, życzę, zeby mu się udało.
Ale jedno mnie zastanawia, co mozna było wyczytać z tekstu.

Otóż albo ja mam jakies inne podejscie, albo ten prawnik jest strasznie egoistyczny.

Jego matka ma stwardnienie rozsiane (napisane w artykule), on tez zachorował.
To już by mi sie zapaliła czerwona lampka w mózgu, ze ta choroba siedzi w genach i z duzą dozą prawdopodobieństwa moje potomstwo moze tez zachorować i wydając je na świat skazuję je na cierpienia i ułomności juz od młodości.
Tymczasem ów prawnik ma to w poważaniu i płodzi sobie dzieci (ma córeczkę wg tekstu)